Większość osób myśli że jak już ta biała skrzynka wisi na ścianie i wieje zimnem to sprawa jest załatwiona do końca świata. No nie do końca. Potem jest wielkie zdziwienie że w pokoju dziwnie śmierdzi taką mokrą ścierką albo że nagle wszyscy w domu mają katar jak tylko się włączy chłodzenie.
Prawda jest taka że klimatyzacja to jest idealne miejsce dla całego syfu którego nie chcesz widzieć. Wilgoć plus kurz równa się grzyb. I to nie taki co go zbierasz w lesie do koszyka. Jak nie czyścisz filtrów to to wszystko lata w powietrzu którym oddychasz ty i twoje dzieci.
O czym trzeba pamiętać żeby nie zepsuć sobie zdrowia:
- Filtry to podstawa: Wyjąć je i umyć pod kranem to jest pięć minut roboty. Nie trzeba do tego inżyniera. Raz na dwa tygodnie w sezonie to powinien być standard a nie święto.
- Odgrzybianie chemią: Raz w roku musi przyjść ktoś kto się zna i psiknie tam czymś mocniejszym co zabije to co przeżyło mycie wodą.
- Drożność rurek: Jak zobaczysz że z klimy kapie na podłogę a nie na zewnątrz to znaczy że odpływ się zapchał. Często tam się robi taki szlam z kurzu i wody.
Nie ma co oszczędzać tych paru złotych na serwis bo potem wydasz to na leki albo na naprawę kompresora który padł bo musiał pracować dwa razy ciężej przez brudne filtry. Komfort to też czyste powietrze a nie tylko niska temperatura.